Śpij na zdrowie

Sen jest zjawiskiem tajemniczym i niepokojącym. Dlaczego w ogóle go potrzebujemy? Jak to się dzieje, że na kilka godzin tracimy świadomość? O tym, jak śpimy, zaczynamy myśleć dopiero wtedy, gdy coś nam ten sen zakłóca. Istnieje bowiem ścisły związek między snem a zdrowiem człowieka. Na szczęście są sposoby, aby ograniczyć ilość nieprzespanych nocy.

Odpoczynku potrzebują niemal wszystkie istoty – śpią ssaki i ptaki. Nawet ryby i płazy potrzebują chwili, w której się regenerują. Człowiek także przez kilka godzin poddany jest przymusowi snu, nie jest to jednak czas stracony, ponieważ mózg wówczas przygotowuje się do działania, a organizm nabiera sił. Gdy śpimy dobrze, w ogóle nie myślimy o śnie, chyba że wspominając nocne marzenia. Jeśli z jakiegoś powodu przestajemy sypiać – sen zaczyna odgrywać w naszym życiu niepoślednią rolę.

Dobra faza

Naukowe zainteresowania snem rozpoczęły się na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, kiedy po raz pierwszy zastosowano badanie elektroencefalograficzne. Rozpoznano wówczas niektóre związki między snem a odpornością organizmu oraz dokonano podziału głębokości snu. Człowiek po zaśnięciu zapada stopniowo w fazę snu wolnofalowego nREM (no – REM), zwanego głębokim, podczas której ciało się odpręża, a umysł odpoczywa nawet od marzeń sennych. Potem przechodzi do etapu snu paradoksalnego, czyli REM (od ang. Rapid Eye Movement – szybkie poruszanie gałek ocznych) – wówczas zaczyna śnić. Przez 2–3 godziny przechodzimy kolejne etapy snu głębokiego, stopniowo wybudzając się do fazy śnienia, w której mózg jest tak aktywny, jak gdybyśmy w ogóle nie spali. Na każdym z etapów mózg dokonuje przeglądu pamięci, utrwalając dane lub kasując niepotrzebne wiadomości. Co ważniejsze, coraz więcej dowodów świadczy o tym, że sen ma wpływ na fizjologię człowieka i to nie tylko dlatego, że organizm w jego trakcie wypoczywa. Badacze z University of Chicago śledzili sen dziewięciu kobiet i mężczyzn.

Przez trzy noce budzono ich głośnym dźwiękiem, zanim weszli w fazę snu głębokiego, która wpływa na metabolizm. Nie skrócono im czasu snu, ale wyeliminowano jedną z faz. U ośmiu z dziewięciu badanych w konsekwencji pojawiła się oporność na insulinę – uczestnicy eksperymentu nieprawidłowo reagowali na wstrzyknięcie dawki glukozy. Ten istotny eksperyment udowodnił, że nie tyle istotna jest długość snu, ile jego jakość. Jednak wiadomo również, że zaburzenia aktywności metabolicznej prowadzą do zaburzeń snu. Diabetycy przekonują się o tym na własnej skórze.

Sen dla zdrowia i urody

Zaburzenia snu, które zdarzają się coraz większej liczbie osób, sprzyjają niestety otyłości, ponieważ powodują zmiany hormonalne (np. zwiększenie stężenia greliny, która nasila poczucie głodu) oraz podwyższają ryzyko chorób krążenia i nadciśnienia. Dowiedziono, że ograniczenie snu do około 4 godzin zwiększa chęć spożywania produktów spożywczych o wysokiej gęstości energetycznej i z dużą zawartością węglowodanów. Dobrze przespana noc poprawia natomiast zdolność koncentracji, a tym samym wydatnie wpływa na naszą wydajność w pracy. Podczas snu wydzielają się niektóre hormony, np. hormon wzrostu, a wytwarzanie innych spada (choćby kortyzolu, czyli hormonu stresu). Gdy śpimy, normuje się ciśnienie, uspokaja oddech, rytm serca staje się miarowy i spokojny. Wzmacnia się system immunologiczny, a to pozwala organizmowi skuteczniej walczyć z infekcjami. Dlatego tradycyjnie uznawano sen za najlepsze lekarstwo i najbardziej naturalny kosmetyk. Poprawia on bowiem koloryt i stan skóry – jest to wynik przyspieszonej odnowy tkanek, które w fazie snu głębokiego dzielą się 10 razy szybciej niż w ciągu dnia. Brak snu odbija się na nas tak samo jak zła dieta i brak aktywności fizycznej. Niestety, popołudniowe drzemki nie zastąpią nocnego odpoczynku. Nie można także wyspać się na zapas. Trzeba pracować nad poprawą jakości snu. I tu dobra wiadomość. Jak najbardziej można to zrobić.