Jak mogę uniknąć dializ?

Od pięciu lat stosuję insulinę (mam 60 lat, a od 35 choruję na cukrzycę). Mam zaćmę i nefropatię cukrzycową. Kreatynina przez ostatnie dwa lata utrzymuje się na poziomie 200–280. Mam zrobioną przetokę. Chronicznie borykam się z zapaleniem pęcherza – ciągle są zmiany w moczu (białko). Poziomy glukozy strasznie „skaczą”, od bardzo wysokich do bardzo niskich. Przestałam sobie radzić, nic mi się już nie chce, prawie nie wychodzę z domu z powodu bólu nóg (bolą mnie mięśnie, łamie reumatyzm). Dla nefrologa, który mnie leczy, ważny jest tylko poziom kreatyniny, nic więcej, żadnych wskazówek a propos diety itp. Proszę o pomoc, może ktoś podpowie mi, co mam robić, aby ustrzec się przed dializami? (moje OB to 60)
Jagoda

Sądzę, że bardzo pomocny byłaby tu lekarz diabetolog, który by podjął próbę zebrania tych wszystkich zagadnień. Cukrzyca jest szczególną chorobą, w której przeplatają się różne problemy, ponieważ powikłania mogą dotyczyć różnych narządów. Dlatego specjalistyczne podejście, choć niezbędne we współczesnej medycynie, może okazać się zbyt wąskie, by rozwiązać problemy pacjenta. Potrzebny jest ktoś, kto to zbierze i przekaże mu spójną informację na temat bieżącego stanu zdrowia oraz dalszego postępowania.

Obawiam się, że znalazła się pani w sytuacji, gdy brakuje jasnego komunikatu i wiary w przyszłość. Tymczasem w pani życiu, podobnie jak i w życiu innych ludzi, którzy poważnie traktują dany im czas, każdy dzień to kolejne zadanie do wykonania. Każdego dnia trzeba czuwać nad przebiegiem cukrzycy zarówno pod kątem leczenia insuliną, jak i przestrzegania diety. Co do diety gorąco zachęcam do poszukania możliwości porady u dietetyczki, bowiem zasad żywienia nie da się streścić w kilku zdaniach. Jedno trzeba z całą mocą podkreślić, co zostało też dowiedzione w wielu obszernych badaniach naukowych – zahamowanie tempa zmian nerkowych w ogromnym stopniu zależy od dobrego wyrównania cukrzycy. A to z kolei nie jest możliwe bez zachowywania właściwej diety.

W pani przypadku dieta powinna uwzględniać też wymogi prowadzenia niewydolności nerek (jednym z zaleceń jest pewne ograniczenie spożycia pokarmów białkowych). Rozważając działania, których celem byłoby odsunięcie w czasie ryzyka dializ, należy dodać jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, bardzo ważne jest kontrolowanie oraz leczenie nadciśnienia tętniczego. To jeden z poważniejszych czynników uszkadzających nerki, a łatwo tę sprawę przeoczyć. Druga kwestia to leczenie zakażeń układu moczowego. Infekcje mogą przyczyniać się do uszkodzenia nerek, a także pogarszać przebieg samej cukrzycy. Zalecałbym też pani konsultację ginekologa, niekiedy u kobiet po menopauzie leczenie pod kątem poprawienia stanu błon śluzowych dróg rodnych lub korekta innych jeszcze zaburzeń natury ginekologicznej, mogą być bardzo pomocne w zwalczaniu zakażeń pęcherza moczowego. Na koniec trzeba raz jeszcze wrócić do sprawy najważniejszej – leczenia cukrzycy. Sformułowanie „poziomy glukozy skaczą” sugeruje, że nie wierzy pani we własny wpływ na to zjawisko. Wahania glikemii są rezultatem pewnych zjawisk, które wspólnie z lekarzem prowadzącym należy przeanalizować i ustalić dalsze postępowanie.

Powinno ono opierać się na trzech zasadach: ustalenie diety (obliczanie wymienników węglowodanowych), dawkowanie insuliny i samokontrola przy użyciu glukometru. Liczba spożywanych pokarmów, ich kaloryczność i skład oraz stosowana insulina muszą być w równowadze. Proszę zwrócić uwagę na podawanie insuliny – jej dawkę odmierzamy bardzo precyzyjnie, za pomocą jednostek, wstrzykując ją dokładnie wykalibrowaną strzykawką lub penem.
A posiłki? Nie wystarczy tu wyczucie, ani tym bardziej miara apetytu. Żeby wyrównać cukrzycę, trzeba zastosować jakiś system obliczania diety, np. przy zastosowaniu wymienników węglowodanowych. Do tego należy dostosować dawkowanie insuliny i cały przebieg cukrzycy kontrolować pomiarami na glukometrze. Te trzy zasady stosowane systematycznie i rzetelnie gwarantują w większości przypadków poprawę przebiegu cukrzycy.

A przy tym wszystkim proszę starać się nie poddawać, szukać pomocy, jak nie tu, to tam. Domagać się wyjaśnień, wskazówek. Medycyna zrobiła się ostatnio „bardzo zabiegana”, wiecznie nie ma czasu na nic, a szczególnie na rozmowę z pacjentem. Nawet prywatne wizyty odbywają się w pośpiechu. Gdy patrzę na niektórych pacjentów, jak też na osoby mi bliskie, to wspominam słowa Jana Pawła II wypowiedziane na Westerplatte, że każdy z nas znajduje w życiu „jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować”. Może te słowa człowieka, który pomimo poważnych problemów zdrowotnych nie rezygnował z działania i innym dodawał sił, będą umocnieniem na niełatwej drodze zmagań z chorobą.