Insulina i glukoza – układ zależności

KOMÓRKO, OTWÓRZ SIĘ
Aby glukoza mogła zasilić komórki organizmu w niezbędne im do pracy dwutlenek węgla, wodę i energię (produkty jej rozpadu), musi dostać się do ich środka. Wbrew pozorom, nie jest to takie łatwe. O ile do krwi glukoza przedostaje się szybko i bez pośrednictwa innych „substancji”, o tyle, w celu przedostania się z krwiobiegu do komórek, potrzebuje insuliny. Insulina, docierając z krwią do różnych komórek organizmu, łączy się z ich powierzchnią za pomocą specjalnych receptorów insulinowych. Dzięki temu glukoza może przenikać przez ścianki komórek do ich wnętrza. Proces ten najlepiej wyjaśnia porównanie insuliny do klucza otwierającego drzwi do komórek.
Bez kluczy raczej się do domu nie dostaniemy. Tak samo jest z glukozą i jej „dostaniem się” do komórek organizmu. Jeżeli np. zapomnimy o zastrzyku insuliny, wówczas glukoza pozostanie na zewnątrz komórek – czyli w krwiobiegu. To, jak dużo glukozy „utknęło” pod drzwiami komórek i krąży we krwi, obrazuje wynik pomiaru glikemii.

ORGANIZM „NIE WIE”, ŻE MA CUKRZYCĘ
U osoby zdrowej komórki beta trzustki rejestrują każdorazowy wzrost stężenia glukozy we krwi i w odpowiedzi wydzielają odpowiednią ilość insuliny. Dlatego podczas spożywania posiłków następuje gwałtowny wzrost stężenia insuliny – tzw. wyrzut (bolus) – aby umożliwić zawartej w pożywieniu glukozie wniknięcie do komórek. Gdy ta glukoza zostanie wchłonięta z jelita i wartość glikemii powróci do normy, poziom insuliny spada do wartości podstawowej. U osób bez cukrzycy, u których następuje samoistna regulacja glikemii, jej wartość po posiłku nie wzrośnie więcej niż o 18 – 36 mg/dl (1 – 2 mmol/l).

Trzeba zaznaczyć, że stężenie insuliny w organizmie nigdy nie spada do zera. Minimalne jej ilości muszą być bowiem wytwarzane w przerwach między posiłkami oraz w nocy, aby mogła się ona „zająć” glukozą uwalnianą przez cały czas z wątroby (przypomnijmy: organizm, aby mógł prawidłowo funkcjonować, potrzebuje nieprzerwanego dowozu glukozy).

W przerwie między posiłkami i w nocy wydzielane jest ok. 40–50% całkowitej ilości insuliny wytwarzanej w ciągu doby – to tzw. stężenie podstawowe. W efekcie tego samoregulującego się mechanizmu u osoby nie chorującej na cukrzycę, stężenie glukozy we krwi będzie stabilne, między 72 a 126 mg/dl (4 – 7 mmol/l). Warto dodać, że taka wartość glikemii (u zdrowych dorosłych) odpowiada około dwóm kostkom cukru. Zważywszy na ten fakt, przestaje dziwić, że u diabetyka nawet mały cukierek może wpłynąć na podwyższenie poziomu glukozy we krwi.
W przypadku cukrzycy ten samoregulujący się mechanizm nie działa w ogóle lub niewystarczająco dokładnie. Komórki beta nie są w stanie zapewnić organizmowi wystarczającej ilości insuliny potrzebnej do „umieszczenia” w komórkach glukozy pochodzącej z pożywienia. Wskutek tego wartości glikemii będą bardzo zmienne. Jak wiadomo, cukrzyca jest chorobą spowodowaną brakiem bądź nieefektywnością insuliny, jednak organizm diabetyka funkcjonuje tak, jakby na nią w ogóle nie chorował, jakby komórki beta trzustki nadal produkowały insulinę. Nie „rozumie” więc, dlaczego pojawiają się różne zaburzenia spowodowane jej niedoborami. W przypadku diabetyków konieczne jest uzupełnianie tych braków i „wyręczanie” trzustki – czyli wstrzykiwanie insuliny. Dlatego w leczeniu cukrzycy stosuje się insuliny o długim czasie działania (raz lub dwa razy na dobę) w celu utrzymania w organizmie podstawowego stężenia hormonu, oraz insuliny krótko działające/analogi szybko działające będące odpowiednikiem gwałtownego wzrostu stężenia insuliny (bolusa) u osób zdrowych, następującego za każdym razem w związku ze spożyciem posiłku.