Jak wspierać samodzielność dziecka?

Nie zadawaj zbyt wielu pytań
„Jaki cukier?” to chyba najczęstsze pytanie, jakie słyszy dziecko z cukrzycą. Zaraz za nim cała lista innych: ile wymienników zjadłeś, co zjadłeś, gdzie byłeś, co robiłeś? itp. Oczywiście niemożliwe jest całkowite wyeliminowanie ich z naszych kontaktów z dzieckiem, ale w miarę możliwości starajmy się ograniczać ich liczbę. Zbyt wiele pytań kierowanych do dziecka może być przez nie odczytywane jako silne kontrolowanie jego życia, co nie będzie sprzyjało jego otwartości. Zwracajmy także uwagę, czy nasze zainteresowanie dzieckiem nie ogranicza się jedynie do spraw związanych z cukrzycą. Zastanówmy się, jak poczuje się dziecko, wracające zmęczone ze szkoły albo w świetnym humorze po imprezie u kolegi, gdy pierwsze, co usłyszy od mamy czy taty, to „Jaki miałeś/-aś cukier?”. Świadomość tych uczuć może pomóc nam „ugryźć się w język”.

Zachęcaj dziecko do myślenia i działania
Gdy pojawia się problem, nie rozwiązuj go za dziecko. Nie wyręczaj, nie śpiesz się z udzielaniem odpowiedzi, zachęcaj do korzystania z cudzych doświadczeń. Inspiruj go do samodzielnego zastanowienia się nad sytuacją, zaproponuj jako źródło informacji czy szukania rozwiązań cudze doświadczenia. Gdy jest to problem związany z chorobą, możesz odpowiedzieć: „Rzeczywiście to skomplikowane… może pani doktor coś ci doradzi/ może w książce znajdziesz jakieś informacje na ten temat/ może warto, żebyś zapytał Maćka, jak radzi sobie w takiej sytuacji”. Tym samym pokazujesz dziecku, że nie jest całkowicie zależne od ciebie, że świat poza domem też może służyć pomocą, że poszukiwanie rozwiązania może być  wręcz ekscytujące.

Nie odbieraj nadziei
Jest ona bowiem ważnym zasobem wspierającym podejmowanie różnych działań. Nasze życie bez nadziei na realizację marzeń, osadzone tylko w realiach i tzw. prozie życia stałoby się jednowymiarowe. Zamiast przedstawiać dziecku swój czarny scenariusz, pozwól mu samodzielnie poszukiwać i doświadczać. I co bardzo ważne – nie postrzegajmy błędów popełnianych przez dzieci jako swoich „pedagogicznych” porażek.

Prędzej czy później nasze dziecko opuści rodzinny dom. Ważne, aby na swoją drogę wzięło wiarę we własne siły, pewność co do podejmowanych samodzielnie decyzji i działań, poczucie sprawstwa i wpływu na własne życie. Pamiętajmy, że wiele z tych „dóbr” możemy mu dać!

Karolina Dębska-Stępień,
psycholog kliniczny
karolina.debska@op.pl

Tekst napisany w oparciu o rozdział IV książki pod tytułem: „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, A. Faber, E. Mazlish

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

NAJNOWSZE

Skip to content