Bariery i błędy w komunikacji z dzieckiem

Niektóre reakcje rodziców utrudniają często znalezienie wspólnego języka z ich dziećmi i stanowią poważne, degradujące bariery w procesie komunikacji.  
Sięgnijmy najpierw do naszych doświadczeń, gdy sami byliśmy dziećmi lub nastolatkami. Czy pamiętamy takie sytuacje, kiedy bardzo staraliśmy się zrobić coś dobrze, poprawić swoje wcześniejsze błędy czy zrehabilitować się za niewłaściwe zachowanie, ale niestety bliskie nam osoby dorosłe, zamiast dostrzegać i wspierać nasze starania i wysiłki, zauważały przeważnie to, co nam nie wychodziło? I przeważnie nie odmawiały sobie komentarzy, że zawsze coś musimy zepsuć, że nigdy się nie nauczymy, że z nas chyba nigdy nie wyrośnie odpowiedzialny człowiek itp. Zapewne mało kto odpowie, że nie.

Krytykowanie, obwinianie
Wyrażanie negatywnych ocen o drugiej osobie, jej działaniach, opiniach, wyglądzie to zdecydowanie jedna z naszych ulubionych dyscyplin. Gdy nasze dziecko ponownie przynosi jedynkę za brak pracy domowej, najczęściej mówimy: „Jak możesz być tak nieodpowiedzialny! Czy zawsze o wszystkim trzeba ci przypominać?”. Gdy widzimy, że nasza córka, która bardzo chciała mieć psa, po kilku tygodniach z coraz mniejszą chęcią wychodzi z nim na spacer, z pewnością nie odmówimy sobie komentarza: „To było do przewidzenia, do wszystkiego masz słomiany zapał”. Gdy nasze dziecko właśnie zmierzyło sobie poziom glukozy we krwi i wynik ponownie jest bardzo wysoki, naszą reakcją przeważnie są słowa: „Pewnie znowu za późno zjadłeś drugie śniadanie” albo podniesionym głosem zadajemy pytanie: „A na pewno dobrze zrobiłeś sobie wkłucie? Pokaż!”.

Oczywiście może być tak, że powodem hiperglikemii jest nieprawidłowo wykonane wkłucie, ale taki sposób mówienia do niczego dobrego nie doprowadzi. Przypomnijmy sobie, jak my się czuliśmy, gdy ktoś mówił do nas w taki sposób? Jakie były nasze reakcje na takie słowa rodziców czy nauczycieli? Negatywne osądzanie, krytyka i obwinianie przeważnie skutkują wycofaniem się naszego dziecka z kontaktu albo nasz dialog w tempie ekspresowym zamienia się w kłótnię.

Pamiętajmy jednak, że za każdym z tych zachowań kryć mogą się takie emocje, jak lęk, poczucie winy, rozżalenie, złość, gniew itp. Zastanówmy się także, jak często nasze osądy są zbyt pochopne, a tym samym nieuzasadnione i niesprawiedliwie. Co motywuje ich wydawanie? Często denerwujemy się, gdy kilkakrotnie przypominamy naszemu dziecku o wykonaniu badania glikemii, a jemu/jej cały czas to jakby wypada z głowy. Zastanówmy się, czy powodem tego nie jest przypadkiem lęk przed naszą reakcją? Pomyślmy, jak reagujemy, co mówimy, gdy na glukometrze pojawia się wysoki wynik? Jak nasza reakcja może wpływać na uczucia i myślenie o sobie naszego dziecka?

Komunikat typu „ty” 
Najpierw kilka przykładów: „Jesteś totalnie bezmyślna!”, „Jak można być takim bałaganiarzem! Zobacz jak wygląda twój pokój”, „Jak zwykle nie dotrzymałeś słowa”, „Przez cały dzień chodzisz jak królewna. Może w końcu zrobisz coś pożytecznego?”. Komunikaty typu „ty” są wyrazem tego, o czym pisaliśmy wcześniej. To negatywne sądy lub oceny wymierzone w naszego rozmówcę, którym zazwyczaj towarzyszą poczucie bezsilności, bezradność, rozczarowanie czy złość. U drugiej osoby natomiast taki atak wywołuje poczucie zagrożenia, co wyzwala chęć do ucieczki lub obrony.

Warto pamiętać, że nawet jeśli nie mamy takiej intencji, komunikat typu „ty” niesie ze sobą duży ładunek agresji. Upokarza drugą osobę, jest dla niej raniący i z pewnością nie zbliża nas do istoty problemu i jego rozwiązania. Wyobraź sobie następującą sytuację: Twój dziesięcioletni syn wyjeżdża na jednodniową wycieczkę do Krakowa (wśród opiekunów jest pielęgniarka).

Od pory obiadowej nie odbiera telefonu, a potem nie ma już sygnału łączności. Pomyśl, jaka może być twoja pierwsza reakcja? (Wsiadacie do samochodu i ty od razu krzyczysz.) „Jesteś całkowicie nieodpowiedzialny. Na nic nie można się z tobą umówić. Ciebie nie można traktować poważnie! Poważne osoby dotrzymują słowa”.

Owszem był to pierwszy tego typu wyjazd twojego dziecka i mogłaś/-eś czuć niepokój, obawy, czy wszystko będzie w porządku. Dla pewności odbyłaś/-eś rozmowę z pielęgniarką i opiekunami, poza tym dysponujecie swoimi numerami telefonicznymi. Twój syn miał dobre cukry, pamiętał o pomiarach glukometrem, o zjedzeniu kanapek w odpowiednim czasie. Gdy przypomniało mu się, że ma zadzwonić, akurat nie miał zasięgu, a potem był już tak zafascynowany zwiedzaniem, że zapomniał. To przykładowy scenariusz. Wersji może być kilka. Kluczowe jest jednak, że przytoczona w przykładzie reakcja rodzica odbiera szansę, by je poznać, by zobaczyć perspektywę dziecka. By spokojnie przedstawić swoją perspektywę, by pogratulować dziecku, że być może pierwszy raz samodzielnie poradziło sobie z codzienną samokontrolą, a może po prostu zapytać: co najbardziej podobało mu się w Krakowie… Zastanówmy się także, jak w takiej sytuacji poczuje się nasze dziecko?

Warto pamiętać, że wyżej opisane błędy, które niestety często popełniamy w komunikacji z naszymi dziećmi, mają ogromne znaczenie w kontekście ich rozwijającego się poczucia własnej wartości. Zwróćmy uwagę, ile w nas samych jest negatywnych przekonań na temat własnej osoby. Jak nasz sposób myślenia o sobie wpływa na nasze wybory, decyzje, działania, jakie podejmujemy w życiu. Pamiętajmy, że korzenie tych niesprzyjających nam przekonań i negatywnego myślenia o sobie sięgają także czasu naszego dzieciństwa.

Karolina Dębska-Stępień
psycholog kliniczny