Statystycznie rzecz ujmując, czyli jak?

Zachęceni łatwym dostępem do zasobów wiedzy medycznej, do której dostęp możliwy jest choćby dzięki internetowi, rzucamy się na naukowe teksty i … odbijamy się od nich niczym od ściany. Okazuje się, że jeśli nawet całkiem dobrze posługujemy się językiem angielskim, lektura nie jest łatwa i czytanie ze rozumieniem jest wyzwaniem. Zresztą publikacje w języku polskim również zdają się pisane jakby w zupełnie innym języku, w niewielkim stopniu przypominającym język ojczysty.

Motto: prawda jest zbyt złożona, by dawała się obejrzeć inaczej niż w przybliżeniu.
John von Neumann, matematyk, jeden z twórców teorii gier zajmującej się badaniem optymalnego zachowania w wypadku konfliktu interesów

Żyjemy w czasach powszechnej dostępności do informacji naukowych z zakresu medycyny. Każdy, kto ma komputer, może kliknąć na przykład na adres http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed i zanurzyć się w lekturze zasobów National Library of Medicine, czyli Narodowej Biblioteki Medycznej Stanów Zjednoczonych. Można także studiować artykuły w fachowych pismach medycznych, wiele z nich bowiem udostępnia swoje teksty bez żadnej opłaty. Jednak te wszystkie ułatwienia wcale nie powodują, że stajemy się bogatsi w wiedzę medyczną/naukową.
Co stoi na przeszkodzie swobodnego rozumienia naukowych tekstów medycznych? Można wyróżnić trzy główne bariery, na które napotyka laik: po pierwsze sama fachowa materia jest dość skomplikowana, po drugie, tekst jest najeżony skrótami, po trzecie – nafaszerowany terminami statystycznymi. Dlaczego medycyna, opisując schorzenia, tak często posługuje się statystyką? Jest to po prostu forma opisu rzeczywistości lub dokładniej rzecz ujmując – badanej grupy pacjentów. Jeżeli analizujemy jednego czy pięciu chorych, można stan ich zdrowia zreferować indywidualnie, natomiast gdy obserwowana grupa pacjentów liczy kilkaset albo kilka tysięcy osób, opis z natury rzeczy musi odwołać się do statystyki.

JAK PRZEZ TO PRZEBRNĄĆ?
Liczby mają charakter uniwersalny, ale statystyka medyczna różni się od statystyki ogólnej. Jest w niej wiele pojęć nieużywanych przez inne dyscypliny naukowe. Oczywiście w statystyce medycznej stosuje się podstawowe pojęcia ogólne, wśród których jest średnia arytmetyczna i odchylenie standardowe. Jak pamiętamy ze szkolnych nauk, średnią arytmetyczną uzyskuje się, sumując wszystkie wartości, na przykład ciśnienia krwi, a następnie otrzymany wynik dzieląc przez liczbę pomiarów. Powiedzmy, że chcemy określić średnią arytmetyczną porannych pomiarów ciśnienia krwi w ciągu tygodnia, które wynosiły kolejno: 120,138,123,140,134,150,132 mmHg. Otrzymaną sumę 937 mmHg dzielimy przez siedem (tyle pomiarów wykonaliśmy) i uzyskamy wynik 133,86 mmHg będący średnią arytmetyczną.

Jest to liczba, która mówi nam, jaka jest przeciętna wartość w danym zbiorze. Wszyscy pamiętamy średnią z ocen szkolnych – jest to ogólna miara poziomu danego ucznia, podobnie jest w medycynie. Tu koniecznie musimy zwrócić uwagę na fakt, że liczba informująca o średniej z ocen szkolnych nie jest oceną jako taką u żadnego z uczniów! Tak samo, gdy przeczytamy w artykule medycznym zdanie, że „leczenie trwa średnio 5,5 lat”, w żadnym wypadku nie będzie to informacją o czasie trwania leczenia u konkretnego pacjenta, a już z pewnością nie można tej informacji rozciągać na czytelnika zapoznającego się z tekstem medycznym!
Jak łatwo można zauważyć, poszczególne składniki sumy niejednakowo różnią się od wartości średniej. Parametrem określającym, jak duża jest owa różnica w górę i w dół, jest odchylenie standardowe. Im mniejsze są liczby określające odchylenie standardowe, tym bardziej wyniki są skupione wokół średniej – wracając do ciśnienia krwi, może to być na przykład 133,85 ± 2,30 mmHg.