Miłość i cukrzyca

Wyniki badania były zaskakujące, ponieważ okazało się, że mniej udane życie małżeńskie i towarzyszące mu częstsze kłótnie negatywnie przekładają się na zdrowie kobiet, u mężczyzn zaś zwiększają tylko ryzyko depresji, lecz nie mają wpływu na ryzyko pojawienia się u nich chorób serca lub cukrzycy.
Wniosek? Panowie, prosimy dbajcie o swoje żony/partnerki, i po prostu nie kłóćcie się z nimi.

Wystarczy dotyk ukochanej osoby, aby krew w żyłach płynęła szybciej. Hormony produkowane są wówczas w większej ilości, poprawia się ukrwienie i dotlenienie tkanek całego organizmu. Między innymi dlatego zakochani mają lepszą przemianę materii i szybciej spalają tłuszcz. Stosunek seksualny wymaga bowiem sporo energii, która w jego trakcie uwalniana jest z zapasów w wątrobie i mięśniach (wskutek działania adrenaliny produkowanej przez nadnercza). Powoduje to więc spalanie kalorii.
Wniosek? Zdrowa aktywność seksualna może pomóc stracić zbędne sadełko i zachować atrakcyjną sylwetkę.

Zakochani mają też lepszą pamięć. Dlaczego? Ponieważ nawet przelotny, ot tak, bezwiednie złożony na ustach, pocałunek – docierając do mózgu jako impuls – pobudza jego pracę (co przekłada się na większą kreatywność, pamięć, błyskotliwość).
Wniosek? Jeśli chcesz zachwycać swoimi pomysłami, często się zakochuj lub stale pozostawaj w stanie trwałego zauroczenia.

Jeden namiętny pocałunek pozwala na spalenie ok. 50 kcal. Dodatkowo, w trakcie całowania bliskiej osoby (wprawdzie chodzi tu o całowanie w ogóle, ale stanowczo zachęcamy do wykonywania tej „czynności” w odniesieniu do osób bardzo bliskich) zwiększa się wytwarzanie endorfin – hormonów szczęścia. Wpływają one korzystnie na wszystkie komórki nerwowe, dzięki czemu doznajemy spokoju, błogości, przyjemności. Co więcej, im większa siła namiętności pocałunku, tym większe wytwarzanie adrenaliny, która rozszerza naczynia krwionośne. Tak rozszerzonymi naczyniami do komórek trafia więcej tlenu, dzięki czemu naczynia stają się bardziej elastyczne. W efekcie skóra jest bardziej sprężysta, gładka i napięta, nabiera zdrowego koloru, a więc – jak nie patrzeć – odejmuje nam lat.
Wniosek? Pocałunki dają szczęście i pomagają zachować urodę.

Jest „winowajca” odpowiedzialny za zdradę u kobiet. To hormon płciowy – estrogen. Im większy jego poziom w organizmie, tym większa/częstsza skłonność do „przeskakiwania z kwiatka na kwiatek”. Badania pod kierunkiem dr Kristiny Durante z University of Texas w Austin pokazały, że poziom estrogenu wpływa na styl życia kobiety. Te, które mają go więcej, czują się bardziej atrakcyjne i chętnie wykorzystują to w życiu – częściej flirtują, romansują itp.
Estrogen jest też odpowiedzialny za zdolności rozrodcze kobiet oraz urodę. Im wyższe jego stężenie, tym bardziej urodziwa pani, a co za tym idzie, bardziej pewna siebie (także w kontaktach z płcią przeciwną). Uwzględniono to więc w badaniu i nie tylko dwukrotnie zmierzono u jego uczestniczek poziom estrogenu, ale poproszono, aby określiły swoją atrakcyjność. Dodatkowo, zdjęcia kobiet biorących udział w eksperymencie pokazano innym osobom, aby te oceniły ich urodę. Co się okazało? Za najbardziej pociągające i atrakcyjne uznano panie, które miały wyższy poziom estrogenu niż pozostałe uczestniczki. Warto zaznaczyć, że osoby oceniające wygląd kobiet – co oczywiste – nie wiedziały nic o estrogenie. Co więcej, panie z wyższym poziomem estrogenu potwierdziły, że mają bogate życie erotyczne, lubią flirtować i wdają się w przelotne romanse.
Wniosek? Jeśli zdobędzie się serce jakiejś piękności, trzeba wykazać się wielką tolerancją i wyrozumiałością – lub pogodzić z rogami – wszak „natury estrogenu” się nie zmieni.