Grom z jasnego nieba

Pojawienie się cukrzycy typu 1 przeważnie spada na nas równie niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. Nie dziwi zatem, że w pierwszej chwili budzi ona tak wiele negatywnych emocji. Szok, zaprzeczanie, gniew oraz silny lęk przed tym, co przyniesie „nowa” rzeczywistość to naturalne reakcje na sytuację, w której zaburzona zostaje nasza dotychczasowa równowaga psychosomatyczna. Dodatkowo sytuacja ta wymaga reorganizacji niektórych aspektów codziennego życia zarówno naszego, jak i rodziny (zwłaszcza w przypadku diagnozy u małych dzieci). Lekarze i osoby edukujące diabetyków lub ich rodziców podkreślają, że ten silny lęk i liczne obawy związane są przede wszystkim z brakiem wiedzy na temat choroby i jej leczenia, z wyobrażeniami, że nie będziemy w stanie sprostać nowym wymaganiom.

Jak do jeża

Z upływem czasu, gdy stopniowo zdobywamy potrzebną wiedzę, gdy wzrasta orientacja w podstawowych mechanizmach fizjologicznych naszego organizmu, poszerzonych o kontekst choroby, miejsce lęku i bezsilności zajmują poczucie ulgi, bezpieczeństwa i coraz większej skuteczności. Powoli zaczynamy wierzyć, że to my kontrolujemy chorobę, a nie odwrotnie. Pamiętajmy jednak, że na to potrzeba czasu i dla każdego z nas ten czas jest inny.

Za karę czy z przypadku losu?

Wracając do emocjonalnego chaosu, jakiego możemy doświadczać w okresie pierwszych tygodni „oswajania” się z cukrzycą, warto zwrócić uwagę na często odczuwany silny gniew, któremu towarzyszy pytanie: „dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało, dlaczego akurat moje dziecko musiało zachorować?”. To zwykle wynik naszej bezsilności w konfrontacji z nieodwracalnością postawionej diagnozy, poczucia braku wpływu na to, co się stało, ale również silnej potrzeby zrozumienia przyczyn zachorowania. Ta ostatnia ma szczególne znaczenie w kontekście tworzenia tzw. obrazu własnej choroby.

Najprościej definiując to pojęcie, możemy powiedzieć, że jest to nasza poznawcza ocena choroby, tworzona przez nas własna jej koncepcja. Będzie ona podstawą regulacji naszych zachowań związanych z leczeniem, stąd jej ogromne znaczenie w kontekście radzenia sobie z chorobą. Zawiera różne treści, szczególnie te dotyczące przyczyn jej wystąpienia. To bowiem daje nam poczucie kontroli, pozwala choć częściowo przewidywać życiowe okoliczności. Pacjenci różnie tłumaczą sobie pojawienie się w ich życiu cukrzycy, tym samym nadawać jej będą różne znaczenia.

Chyba najbardziej destrukcyjnym wyjaśnieniem jest postrzeganie choroby jako kary za swoje dotychczasowe postępowanie. Takie przekonanie nie będzie bowiem sprzyjało budowaniu wewnętrznej motywacji do leczenia. Bardzo powszechne jest postrzeganie choroby jako zagrożenia nie tylko dla naszego zdrowia, ale także dla innych ważnych dla nas wartości. Tym samym może być ona traktowana jako przeszkoda w realizacji naszych dotychczasowych planów i marzeń. Trzeba mieć świadomość, że obraz własnej choroby często bywa niezgodny z wiedzą medyczną. Warto mu się przyjrzeć, zweryfikować na podstawie obiektywnych argumentów. Ponieważ czasami trudno jest samodzielnie zmienić perspektywę patrzenia na pewne sprawy, warto odwołać się do wiedzy i doświadczenia np. personelu medycznego.

W sidłach emocji

Ponieważ cukrzyca typu 1 jest obecnie najczęstszą przewlekłą i nieuleczalną chorobą wieku rozwojowego, przyjrzyjmy się, przed jakimi wyzwaniami stają rodzice dzieci, którym postawiono diagnozę. U bardzo małych dzieci świadomość tego, czym jest cukrzyca i co ze sobą niesie, jest znikoma. Wszelkie przejawiane przez nie emocje będą zatem odbiciem emocji ich rodziców. Dlatego niezmiernie ważne jest, choć jednocześnie trudne, by panowali oni nad swoim lękiem i nie „zarażali” nim dziecka.