Węglowodany – wróg czy przyjaciel?

Postawa antywęglowodanowa
Kiedy Richard Bernstein, amerykański lekarz, przechodził 40 lat temu na dietę niskowęglowodanową, cierpiał na chorobę serca oraz nerek – efekt źle kontrolowanej cukrzycy typu 1. Po tym, jak wyeliminował większość węglowodanów ze swojego menu, te komplikacje zniknęły. Dzisiaj bez zbytniej przesady można powiedzieć, że Bernstein, autor książki „Dr. Bernstein’s diabetes solution: The complete guide to achieving normal blood sugars” (w wolnym tłumaczeniu: „Rozwiązanie dr. Bernsteina: Przewodnik osiągnięcia normoglikemii”) stał się jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników unikania węglowodanów w diecie osób chorujących na cukrzycę.

Twierdzi on, że najlepszym sposobem utrzymywania glukozy na właściwym poziomie jest wyeliminowanie produktów, które go podnoszą. A ponieważ dla organizmu takim najszybszym i najłatwiejszym paliwem do produkcji energii, czyli glukozy, są węglowodany, to one powinny znaleźć się na „czarnej liście” diabetyków. Bernstein neguje zasadność liczenia ilości węglowodanów – na czym opiera się szeroko pojęta dieta cukrzycowa – wg niego zawsze jest ono obarczone dużym błędem, nawet jeśli posługujemy się specjalnymi tabelami wartości odżywczych. Tym bardziej, kiedy korzystamy z jedzenia na mieście – barów, restauracji oraz gotowych półproduktów – wówczas dawkowanie insuliny czy lekarstw staje się swego rodzaju loterią.
Bernstein w zamian zaleca diabetykom dietę bogatą w białka i tłuszcze. W proponowanym przez niego sposobie żywienia węglowodany stanowią jedynie 20–30 g, czyli dostarczają około 10% dziennego zapotrzebowania na kalorie.
Na potwierdzenie swojej tezy, że węglowodany w dużej ilości nie są człowiekowi potrzebne, przypomina, że w historii żywienia człowieka dieta wysokowęglowodanowa to stosunkowo krótki epizod. Argumentuje także, że białko również może być materiałem dostarczającym energię, jeśli organizm nie będzie otrzymywał węglowodanów, wytworzy energię właśnie z białka.

Korzyści naukowo potwierdzone
Zmniejszenie ilości spożywanych węglowodanów przekłada się na konieczność zmniejszenia ilości przyjmowanej insuliny bądź leków hipoglikemizujących. To z kolei minimalizuje ryzyko hipoglikemii. To prosta zależność, wypraktykowana przez każdego diabetyka. Czy na tyle istotna, by rezygnować z tej ważnej grupy produktów?

Zwolennicy diety o ograniczonej podaży węglowodanów są w stanie wskazać wiele badań naukowych na poparcie swojej tezy. Przykładowo, w 2004 r. w czasopiśmie „Diabetes” opublikowano badanie, z którego wynika, że mężczyźni z typem 2 choroby, którzy przez 5 tygodni stosowali dietę niskowęglowodanową (20% kalorii z węglowodanów), mieli lepszą glikemię niż ci, którzy stosowali dietę o normalnej zawartości węglowodanów (55% kalorii z węglowodanów). W 2005 r. opublikowano wyniki innego badania – osoby z cukrzycą typu 2, które stosowały dietę o podaży węglowodanów poniżej 20 g na dobę, były w stanie na tyle poprawić wyniki swoich badań, w tym hemoglobiny glikowanej, że mogły zmniejszyć dawki bądź całkowicie odstawić leki hipoglikemizujące. Kolejne badanie potwierdziło, że osoby stosujące przez rok dietę niskowęglowodanową – o podaży węglowodanów 30 g na dzień – poprawiły wyniki hemoglobiny glikowanej, triglicerydów oraz cholesterolu, niezależnie od tego, czy dodatkowo zmniejszyły swoją wagę.