Zdrowe, czyli jakie?

Ale i w wypadku żywności ekologicznej bywamy zwodzeni określeniami typu „produkt z terenów czystych ekologicznie”. Takie hasło to jednak pustosłowie, bo żywność ekologiczną poznajemy tylko i wyłącznie po certyfikacie.

Kupując żywność ekologiczną, która niewątpliwie zasługuje na miano zdrowej, także musimy sami sobie odpowiedzieć na pytanie, co w tym przypadku ów przydomek oznacza? Śmietana „bio” będzie zapewne bez zarzutu pod względem swojej „czystości” ekologicznej, ale jako produkt pełnotłusty niekoniecznie przysłuży się zdrowiu osoby chociażby z podwyższonym poziomem triglicerydów.

Tajemniczy symbol E

Chemiczne dodatki do żywności to temat, którego wielu z nas może się obawiać. Już sama nazwa brzmi dosyć nieprzyjaźnie i tajemniczo. Ogólnie substancje chemiczne, jakie dodaje się do żywności w procesie jej masowej produkcji, dzielą się na cztery kategorie: wzmacniacze smaku, barwniki, emulgatory oraz konserwanty (przeciwutleniacze). Każda z nich posiada swój symbol, składający się z literki E oraz trzech cyfr. Takie to właśnie oznaczenia spotykamy na opakowaniach produktów żywnościowych. Mają one zapewnić przejrzystość tego, co kupujemy, a ze względu na ograniczone miejsce na etykiecie, są to znaki cyfrowo–liczbowe, a nie pełne nazwy. Ale przecież większość śmiertelników nie ma pojęcia, czym jest E 122 czy E 254. A to, czego nie znamy, zazwyczaj budzi w nas strach, stąd i w kwestiach chemicznych dodatków do żywności wiele niedopowiedzeń i kontrowersji.

Polska lista substancji ze znakiem E liczy sobie „tylko” około 300 pozycji, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych jest ich około 2000 – mówi Regina Wierzejska, specjalista ds. żywienia z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. – Konsumenci mogą być jednak pewni, że każda substancja dopuszczana do użycia przechodzi wcześniejsze badania toksykologiczne. Badania przeprowadzane są na zwierzętach, a dawki uznane dla nich za obojętne dla zdrowia obniża się dodatkowo o co najmniej 100 razy. W ten sposób stosuje się szeroki margines bezpieczeństwa dla człowieka i określa tzw. ADI. Jest to wskaźnik, który podaje dopuszczalną ilość danej substancji, w przeliczeniu na kilogram masy ciała, która przyjmowana przez całe życie nie jest szkodliwa dla zdrowia. Część dodatków do żywności, zwłaszcza te otrzymywane na drodze chemicznej, ma określone ADI, w związku czym są stosowane w ściśle określonych dawkach. Substancje, których ADI nie wymaga limitowania, mogą być stosowane bardziej dowolnie.

Piję tylko z puszki benzoesan sodowy…

jak głosi tekst znanej piosenki grupy Dezerter. Faktycznie jednym z najbardziej osławionych dodatków, i mówimy tutaj raczej o czarnej legendzie, jest kwas benzoesowy. – ADI kwasu benzoesowego jest dosyć niskie i wynosi 5 mg na 1 kg masy ciała na dzień – tłumaczy Regina Wierzejska. – To sprawia, że jest on używany jedynie do wąskiej grupy produktów, takich jak napoje bezalkoholowe, przetwory rybne, piwo z beczki czy dżemy. Dużo częściej używa się kwasu sorbowego, o którego „przedawkowanie” jest już trudniej, dopuszczalne dzienne spożycie jest bowiem pięciokrotnie wyższe niż w przypadku benzoesanu.

Nasz ekspert z Instytutu Żywności i Żywienia podkreśla, że właśnie napoje bezalkoholowe są w diecie istotnym źródłem kwasu benzoesowego i przy wysokim spożyciu można zbliżyć się do dopuszczalnej granicy. Dotyczy to przede wszystkim dzieci, które słodkie napoje wypijają chętnie i w sporych ilościach.

Kwas benzoesowy, jak i inne konserwanty, może wywoływać reakcje alergiczne, dlatego osoby ze stwierdzoną alergią powinny czytać skład produktu na etykiecie.

„Nosy” w służbie smaków

Czy zastanawialiście kiedykolwiek, jak to się dzieje, że jogurt truskawkowy, który zawiera jedynie około 5% owoców smakuje tak intensywnie, a do tego ma tak apetyczny kolor? Tajemnica wyjaśni się w trakcie studiowania składu z opakowania, gdzie najpewniej spotkacie się z określeniem „sztucznie barwiony i aromatyzowany” bądź „smak identyczny z naturalnym”. W pierwszym przypadku mamy produkt, którego kolor i smak pochodzi z substancji chemicznych, ale tylko i wyłącznie takich, które w identycznym składzie występują naturalnie. Podobnie z opcją „identycznego smaku”. Tworzą go substancje, które w takiej samej postaci występują w przyrodzie. Ale już w zupełnie innych proporcjach. Cała zabawa polega na tym, by intensywny smak i zapach uzyskać jak najniższym kosztem. Pracują nad tym ludzie obdarzeni wyobraźnią zapachowo- smakową, tzw. nosy. Ich zadaniem jest stworzenie takiej kompozycji, która jest najbliższa ideałowi, czyli naturalnemu smakowi, a do wykorzystania mają oni występujące w przyrodzie związki chemiczne. Ze zrozumiałych względów stosuje się te związki, które są najpowszechniejsze i najtańsze. Ostatecznie laboratoryjne uzyskiwanie smaków ma służyć temu, aby produkować sporo, przy jak najmniejszym nakładzie finansowym.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

NAJNOWSZE

Szparagi

Szparagi Szparagi są warzywem o małej kaloryczności, niewielkiej zawartości węglowodanów

Czytaj więcej »
Skip to content