Czy to wszystko przez cukrzycę?

Trzy lata temu przeszedłem zawał i miałem zrobioną angioplastykę. I przed zawałem, i potem miałem duże problemy z nadciśnieniem tętniczym, było chwiejne, nie można było zapobiec jego wahaniom, rzadko też schodziło poniżej 130/85 mm Hg. Mówię głównie o okresie po zawale, kiedy kardiolog mi ustawiał leki i narzekał na to nadciśnienie. W zeszłym miesiącu trafiłem na oddział nefrologiczny w trybie nagłym i okazało się, że wymagam pilnego leczenia nerkozastępczego. Mam rzucić palenie i schudnąć, a nefropatię mam już do końca życia. Czy to wszystko przez cukrzycę?

Moim zdaniem teraz najważniejsze jest skupienie się na obecnym stanie zdrowia i jak najszybszym odwróceniu złej tendencji. Lekarze będą się starali dobrać odpowiednie leki i dawkowanie (wspomniał pan o „ustawianiu” leków obniżających ciśnienie tętnicze).

Z pana strony niezwykle ważne jest dostosowanie się do pozostałych zaleceń, w tym dwóch najważniejszych: redukcji masy ciała i natychmiastowego rzucenia palenia. Trzeba też spojrzeć w przeszłość i wyciągnąć rozsądne wnioski. Można powiedzieć, że obecny stan pana zdrowia jest kryzysowy. Gdyby chodziło o kryzys w państwie, można by rzec, że potrzebna jest pilna reforma, która przywróci sprawne funkcjonowanie. Trudno byłoby taką reformę podjąć i potem podtrzymywać silną motywację do jej systematycznego wdrażania, gdyby obywatele nie znali i nie rozumieli przyczyn kryzysu. Bez spojrzenia wstecz na własną historię choroby i wyciągnięcia wniosków, trudno będzie podjąć reformę swojego zdrowia. Sądzę, że nie można skutecznie rzucić palenia bez wyraźnego rozróżnienia: palenie – zło, zdrowie – dobro. Obawiam się, że część pacjentów, dopóki boleśnie nie doświadczy skutków palenia papierosów, skłonna jest relatywizować ten nałóg. To przedziwne, do jakich skrajnie absurdalnych argumentów odwołuje się palacz („w końcu na coś trzeba umrzeć”, „to jedyna przyjemność, jaką mam w życiu”), aby „bronić” swojego uzależnienia.

Podobnie może być z otyłością. Przypuszczam, że część pacjentów jest zniewolona złymi nawykami żywieniowymi. Aby się od nich uwolnić, trzeba je prawdziwie ocenić. Praktycznie rzecz biorąc, osoba, która zmaga się z otyłością, powinna sobie uświadomić, że dopóki nie zredukuje kaloryczności posiłków, nie będzie mogła zrzucić ani jednego kilograma.
Odnoszę wrażenie, że część chorych kieruje się swoiście pojętą intuicją w ocenie własnej diety. A tu potrzebne jest rzetelne oszacowanie tego, co się spożywa i w jakich ilościach, obliczenie kalorii lub liczby wymienników węglowodanowych. Osoby, które nie potrafią same się z tym uporać, powinny koniecznie udać się po poradę do dietetyczki lub doświadczonej pielęgniarki z poradni diabetologicznej, która nauczy je praktycznych zasad prawidłowej diety.

Wracając do analogii pacjenta i państwa ogarniętego kryzysem, w naszym kraju nieustannie słyszę o kolejnych etapach głębokich reform, o chorym systemie (tym czy owym). Czy jakieś konsylium rzetelnie zbadało kraj, prześledziło jego historię choroby na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, czy postawiło spójną diagnozę? Rzadko kiedy ktoś próbuje podjąć się leczenia przyczynowego. Oby nikt tak nie leczył chorego na cukrzycę z poważnymi powikłaniami.

Komentarz

U diabetyka, u którego dodatkowo wystąpiło nadciśnienie tętnicze, zawał mięśnia serca czy powikłania nerkowe nie wystarczy samo leczenie cukrzycy, choć nadal stanowi ono fundament całej terapii. Mam na myśli to, że bardzo duży nacisk powinien być położony na właściwe prowadzenie i leczenie powikłań ze strony układu krążenia. Z reguły będzie to wymagało współpracy ze strony kardiologa, chociażby w postaci okresowej konsultacji pacjenta i informacji zwrotnej na temat diagnostyki lub terapii, np. wykonania koronarografii (badanie drożności tętnic wieńcowych, które zaopatrują mięsień serca), badania echa serca, EKG, profilu lipidowego. Podobnie w przypadku konsultacji nefrologicznych.