Diabetyk | Odżywianie

ZDROWE, CZYLI JAKIE?

Opakowania produktów spożywczych to nie tylko „szata”, która je zabezpiecza i zdobi, to także źródło informacji. Część danych umieszczonych na opakowaniu jest obligatoryjna, ponieważ obecne normy prawne nakazują producentom przejrzystą komunikację z konsumentem. Obok nich istnieją informacje, które nie tyle mają walor poznawczy, co marketingowy. Ciekawe jest to, że te pierwsze najczęściej pomijamy, na te drugie nieraz bezrefleksyjnie dajemy się „złapać”.

Czy zauważyliście, że obecnie coraz większa liczba artykułów, jakie wkładamy do koszyka podczas codziennych zakupów, ma swoją „etykietkę”. Pijemy herbatki „wellness”, zajadamy batoniki „fit”, wybieramy jogurty „bio” oraz wafelki „light”, a na większości opakowań owych towarów widzimy zarys smukłej kobiecej sylwetki. Badania rynkowe pokazują, że tzw. prozdrowotny trend w żywieniu z Europy Zachodniej szybko dociera także do Polski. A ponieważ zdrowie mocno kojarzy się ze szczupłą sylwetką, kusi łatwe skojarzenie, że wystarczy sięgnąć po rzeczony batonik i wymarzona figura będzie w zasięgu ręki, albo przynajmniej tej dotychczasowej nie będzie groziła zmiana rozmiaru na większy. Producenci wykorzystują marzenia o zdrowiu i pięknej sylwetce, a my dajemy się złapać na modne hasła. Chcemy wierzyć, że odżywiamy się zdrowo. Tymczasem określenie, co jest zdrowe i dla kogo, nie jest takie oczywiste.

W stylu fitness

Dla przykładu weźmy pod lupę określenie „fit” z bardzo popularnych ostatnimi czasy płatków śniadaniowych czy batoników z ziarnami zbóż. Jak je interpretować? Można przyjąć założenie, że „fit” to produkt, który dostarcza odpowiedniej dawki energii, gdyż jest bogaty w wolno uwalniające się węglowodany. Płatki śniadaniowe faktycznie owych złożonych węglowodanów mogą dostarczać, pod warunkiem, że są pełnoziarniste. Ale większość płatków, a także musli na polskim rynku, jest dosładzana oraz wzbogacona dodatkami, takimi jak suszone owoce czy kawałki czekolady. Kaloryczność takich produktów jest znaczna, w połączeniu z mlekiem powstaje całkiem spora dawka energii. Dla osób aktywnych zawodowo, dla dzieci i młodzieży przed wyjściem do szkoły takie śniadanie to prawdziwy „zastrzyk mocy”, dla osoby na diecie może tej energii być już zbyt dużo, dla diabetyka problemem będzie znaczny skok cukru. Pojawia się zatem kwestia, co jest optymalne i dla kogo? Są to prawdy proste i oczywiste, ale powiedzmy sobie szczerze, czy zastanawiamy się nad tym, kupując produkt opatrzony modnym hasłem „fit”? Czy nie jest to słowo wytrych do zagłuszania sumienia, bo wprawdzie trzymamy w ręku batonik, ale przecież „zdrowy”…